Są ludzie głębi.
I są ludzie powierzchni.
I to nie ma nic wspólnego z inteligencją.
Ani z wykształceniem.
Ani nawet z „rozwojem osobistym”.
To ma związek z tym,
czy ktoś miał odwagę spotkać siebie naprawdę.
Ludzie głębi
to nie ci, którzy mówią mądrze.
To ci, którzy czują więcej, niż czasem chcieliby czuć.
To ci, którzy:
– zadają sobie niewygodne pytania
– widzą swoje mechanizmy, zamiast obwiniać świat
– potrafią zostać w ciszy, kiedy wszystko w nich krzyczy
– czują sprzeczności… i nie uciekają od nich
Oni wiedzą, że miłość to nie tylko „lekkość”.
Że relacje odsłaniają rany.
Że rozwój boli.
I mimo to… idą głębiej.
Ludzie powierzchni
nie są „gorsi”.
Oni po prostu nauczyli się przetrwać inaczej.
Uciekają w:
– zajętość
– kontrolę
– ocenę innych
– szybkie przyjemności
– płytkie relacje, które nie dotykają prawdy
Często Nie dlatego, że nie mogą wejść głębiej.
Ale dlatego, że tam… coś boli.
I teraz najważniejsze:
Człowiek głębi będzie cierpiał przy człowieku powierzchni.
Bo będzie chciał:
rozmawiać głębiej
czuć bardziej
rozumieć więcej
widzieć wartość w każdej sekundzie istnienia
A druga strona…
będzie mówić:
„po co komplikujesz?”
„przesadzasz”
„daj spokój”
,,nie czuję tego”
I to jest moment, w którym wiele osób zaczyna wątpić w siebie lub tracić szczęście
Ale prawda jest taka:
to nie Ty jesteś „za bardzo”.
To Ty jesteś głęboko.
I nie każdy ma do tego dostęp.
I nie każdy chce go mieć.
Największa dojrzałość?
Nie przekonywać.
Nie ciągnąć.
Nie „uczyć czucia”.
Tylko zobaczyć:
czy ktoś chce i potrafi zejść z Tobą w głąb —
czy tylko zaprasza Cię na powierzchnię.
Bo można mieć wszystko:
rozmowy, relację, obecność, rozwój…
I dalej czuć się samotnym
Głębia nie szuka tłumu.
Ale kiedy spotka drugą głębię —
powstaje coś, czego nie da się już pomylić z niczym innym.
Aura Serca – psycholog Paulina N Kubaszek – Ustawienia Rodzin / Systemowe
