Przejdź do treści

List od unikającego

O unikającym stylu przywiązania…

Jestem unikający.

Możesz pomyśleć, że niczego nie potrzebuję.
Że jestem silny. Samowystarczalny. Że bliskość mnie nie rusza.

Może nawet uznasz, że kiedy się wycofuję, robię to dlatego, że mi nie zależy.

To nie zawsze prawda.

Czasem właśnie wtedy zależy mi najbardziej.

Tylko że kiedy robi się naprawdę blisko, coś we mnie zaczyna krzyczeć:
uciekaj.

Nie dlatego, że nie chcę Ciebie.
Dlatego, że nie wiem, co się ze mną stanie, jeśli naprawdę pozwolę Ci się zobaczyć.

Więc milczę.
Odsuwam się.
Zaczynam potrzebować przestrzeni.
Przekonuję siebie, że przecież świetnie radzę sobie sam.

I może nawet potrafię wyglądać wtedy na człowieka, który ma wszystko pod kontrolą.

A w środku?

W środku często jest ktoś, kto bardzo dawno temu nauczył się, że potrzeby są ryzykiem.
Że zależność może boleć.
Że kiedy pokażesz, czego naprawdę potrzebujesz, ktoś może to wykorzystać albo odejść.
Boje się ,że nie da się mnie kochać za to kim jestem a co najwyżej za to że jestem potrzebny. Za moje role i funkcje.

Więc nauczyłem się nie potrzebować.

A przynajmniej tak wyglądać.

Tylko że pod tą niezależnością nadal istnieje pragnienie, którego trochę się wstydzę.

Chcę być kochany.

Nie za to, co robię.
Nie za to, że jestem silny.
Nie dlatego, że jestem komuś potrzebny.
Nie dlatego, że spełniam czyjeś oczekiwania.

Chcę być kochany jako ja.

I chyba najbardziej przeraża mnie myśl, że kiedy przestanę być użyteczny, silny, spokojny i samowystarczalny, może się okazać, że nie ma już powodu, żeby przy mnie zostać.

Dlatego czasem odchodzę pierwszy.

Czasem zamykam drzwi, zanim zdążysz je zatrzasnąć.

Czasem ciszą próbuję odzyskać poczucie bezpieczeństwa, choć dla Ciebie ta cisza może być karą.

I wiem, że to może ranić.

Nie chcę, żebyś znosiła moje wycofywanie się bez granic.
Nie chcę też, żebyś próbowała mnie „naprawić”.

Potrzebuję nauczyć się mówić:

„Boję się. Potrzebuję chwili. Ale nie odchodzę.”

Bo prawda jest taka, że pod moim „nie potrzebuję nikogo” czasem kryje się:

„Bardzo chciałbym móc kogoś potrzebować i nadal być bezpieczny.”

Chciałbym kiedyś położyć głowę na czyichś kolanach i nie czuć, że właśnie tracę swoją niezależność.

Chciałbym zostać.

Nie dlatego, że muszę.

Tylko dlatego, że mogę.

Więc jeśli mnie kochasz, nie ścigaj mnie.

Ale też nie znikaj za mnie.

Postaw granicę.
Zostań przy sobie.
Powiedz mi prawdę.

A jeśli będę miał odwagę, nauczę się wracać.

Bo być może właśnie tego najbardziej potrzebuję:

nie kogoś, kto będzie mnie gonił,

ale kogoś, przy kim w końcu przestanę uciekać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *