Przejdź do treści

List od lękowej

Był list od unikającego, tym razem od lękowego (lękowej) części lub osoby z tym stylem przywiązania.

Jestem lękowa.

Pewnie czasem masz wrażenie, że chcę za dużo.

Za dużo rozmów.
Za dużo bliskości.
Za dużo zapewnień.
Za dużo Ciebie.

Pytam:
„Co się stało?”
„Czy wszystko jest między nami dobrze?”
„Czy nadal mnie kochasz?”
„Dlaczego jesteś inny niż wczoraj?”

I wiem, że czasami możesz czuć się tym przytłoczony.

Tylko że ja nie zawsze pytam dlatego, że chcę Cię kontrolować.

Czasami pytam, bo nagle przestaję czuć, że jestem bezpieczna.

Jedno krótsze „dobranoc”.
Kilka godzin ciszy.
Inny ton głosu.
Mniej czułości.

Dla Ciebie to może być nic.

A we mnie potrafi uruchomić cały alarm.

Czy coś zrobiłam?
Czy już mu nie zależy?
Czy ktoś jest ważniejszy?
Czy zaraz odejdzie?

I wtedy zaczynam szukać odpowiedzi.

Analizuję wiadomości.
Przypominam sobie każde słowo.
Sprawdzam, co się zmieniło.
Chcę rozmawiać właśnie wtedy, kiedy Ty najbardziej potrzebujesz przestrzeni.

Im bardziej Ty się odsuwasz, tym bardziej ja próbuję się zbliżyć.

I wiem, że z Twojej perspektywy może to wyglądać jak nacisk.

Ale pod tym naciskiem często nie ma potrzeby posiadania Ciebie.

Jest strach przed utratą Ciebie.

Bo gdzieś bardzo głęboko nauczyłam się, że miłość nie jest czymś pewnym.

Że trzeba być czujną.

Że trzeba wyczuwać zmianę nastroju.
Dostosować się.
Zasłużyć.
Zrobić coś jeszcze.

Żeby ktoś został.

Więc kiedy czuję dystans, nie umiem po prostu pomyśleć:

„On potrzebuje chwili. Nadal mnie kocha.”

Moje ciało mówi:

„Uwaga. Więź jest zagrożona.”

I wtedy zaczynam walczyć o kontakt.

Czasami za mocno.

Czasami przekraczam granice.

Czasami mówię rzeczy, których później żałuję.

Czasami próbuję wyciągnąć z Ciebie zapewnienie, którego nie możesz mi dać w nieskończoność.

A potem wstydzę się, że znowu byłam „za bardzo”.

Bo prawda jest taka, że nie chcę być dla Ciebie ciężarem.

Nie chcę Cię kontrolować.

Nie chcę, żebyś całe życie udowadniał mi, że mnie nie zostawisz.

Chcę nauczyć się czegoś, czego długo nie potrafiłam:

że czyjaś chwilowa nieobecność nie oznacza porzucenia.

Że mogę tęsknić i nie działać pod wpływem lęku.

Że mogę zapytać, zamiast zgadywać.

Że mogę usłyszeć „potrzebuję przestrzeni” i nie tłumaczyć tego sobie jako „nie chcę Ciebie”.

Że mogę mieć własne życie również wtedy, kiedy kogoś kocham.

I że Twoje odejście, nawet jeśli kiedyś nastąpi, nie będzie oznaczało, że przestanę istnieć.

Więc jeśli mnie kochasz, nie karm mojego lęku.

Nie dawaj mi nieskończonych zapewnień tylko po to, żebym na chwilę się uspokoiła.

Ale też nie każ mi zgadywać, gdzie jestem w Twoim świecie.

Mów.

Bądź przewidywalny.

Jeśli potrzebujesz przestrzeni,powiedz mi, że wrócisz.

A ja będę się uczyć, że mogę pozwolić Ci odejść na chwilę…

i nadal być bezpieczna.

Bo pod moim „nie zostawiaj mnie” często znajduje się coś znacznie prostszego:

„Chcę wiedzieć, że mogę być blisko Ciebie i nie muszę cały czas bać się, że Cię stracę.”

Aura Serca – psycholog Paulina N Kubaszek – Ustawienia Rodzin / Systemowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *